#45

w tych wszystkich pamiątkach jest jakiś sens
i we wspomnieniach i opowieściach i starych zdjęciach
to taka furtka do przeszłości
w której nie myśleliśmy o lękach
to takie nasze małe osobiste gołębie
które zanoszą wiadomość w postaci liściku
że nie było tak źle, było szczęście w oczach
pewny oddech i pod stopami mieliśmy ciepłą ziemię
czy ja wiem czy te wszystkie pechowe zdarzenia
miały tak na prawdę negatywne znaczenie?
gdybym nigdy nie upadł na kolana
nie poznałbym dwóch słów: upartość i odkupienie
śmierć jest straszna, smutna i trudna
ale gdyby nie ona nic by nie miało sensu
nieskończoność ta nasza - ziemska
jest upiorna, szczerze to wolę wieczność niebieską
gdybym miał teraz wybrać między prawdą a kłamstwem
wybrałbym prawdę i poszedł z nią przez trud
bo prawda nas wyzwoli - na prawdę
a z kłamstwem, cóż z kłamstwem jest każdy tchórz
siły nie sprawdza się w warunkach pokoju
nie mierzy jej się testami, obciążeniem czy godzinami
siła to zdolność do ciągłego parcia w przód
pośród śnieżyc, dni słonecznych aż do uśmiechów ukochanych znów

#44

chłopcze
nie powiem Ci czym jest palimpsest
bo dzisiaj to słowo jest archaizmem
nie posiada już żadnej mocy
ilekroć przemawiałem do ludzi
zastanawiałem się nad wyrazami
czy dobrze oddają moje myśli
i co tak właściwie chce powiedzieć
dziś już wiem, że mylny był ten zabieg
gdyż znaczenia przelewają się
jak woda z naczynia do naczynia
i coraz to nowych nabierają kształtów
zbieranie mądrości przez lata
ukazało mi, że wiedza jest piachem
podatnym na każdy powiew wiatru
lecz bez piasku nie odmieżyłbyś czasu
jedyne co chciałbym byś zapamiętał
to to, że mówcą jest się przez całe życie
twoją mową musi być słowo, myśl i czyn
sam bądź pomnikiem w swych osiągnięć zenicie

#43

przechadzał się w płaszczu uniżenia
Pokorny człowiek, którego celem
było jedynie kochać
i jakby na złość zamknięty został w ciele
dzierżył on berło błędu
lecz by je zdobyć musiał ówcześnie
postawić cytadelę głupocie
i rozebrać ją cegła po cegle
nadali mu imię lecz
nie utożsamiał się z nim zbytnio
hołdował własnemu przekonaniu
że człowiek jest sobą wtedy tylko
gdy tworzy rzeczy większe
niźli język ludzki by objął
ubogim znaczeniem
ludzką słabą, butną mową
stał się on latarnikiem
który palcem biegł po snach
wprowadzał do nich światło
i znikał na chwilkę tuż przed świtem
w słoju, w którym wieczorami
przyglądał się świetlikom
chodząc nocą przechowywał łzy
by rankiem zostawić je wraz z rosą
niezauważony choć słyszalny
człowiek, o którym teraz już wiesz
żyje pośród nas, byś gdy pójdziesz spać
troską objęty mógł śnić jak w niebie

#42

Bóg ułożył mnie na swej dłoni
i ogrzał oddechem
tak, że serce moje stanęło
a potem zabiło rytm pieśni na jego cześć
On nadał mi nowe życie
oddechem swym z martwych wyciągnął
i upuścił znów na ziemię
bym zbudował Mu z miłości tron

#41

myślimy o zmarłych
żałując, że nie zadaliśmy im tylu pytań
a tymczasem nie dopuszczamy do głosu
żywych, którzy dni też mają mało
tkwimy tak w tej pięknej serenadzie
na pokładzie parowca wyobraźni
lecz ptak nie niesie gałązki by o lądzie zawiadomić
a złożyć wkrótce ją na płycie grobowej
mądrość, której nie ukoronują dyplomy
ani pieczęć profesorów czy ludzi światłych
to zrozumienie zawczasu przemijalności
i nadanie szacunku ludziom żywym przez wzgląd
na ludzi martwych

#40

dobry Gepetto pochylony nad ziemią
spogląda na Pinokia
łza w jego oku się kręci
i wie, że oddałby za niego wiele
bo go kocha
jak wierzba płacząca
obserwuje przygarbiony każdy jego krok
każdy upadek i śmiech
a drewniany chłopiec usiłuje
być tak podobny do swego Ojca
żal nie występuje w sercu Gepetta
jest tylko pragnienie by powrócił
i wysyła dobrodusznego Hipolita
by ten mały świerszcz
zagrał na skrzypcach i mu go oddał
nawet gdy przychodzi czas
kiedy nos rośnie jego synowi
a ten sprzedaje podręczniki
to wciąż ten Dobry Starzec
się za niego modli 

#39

nie wszystko w życiu jest wszystkim
choć przyzwyczajenie
daje nam tę samą wagę
do piór i łez
nasz wzrok spoczywa na wspomnieniach
i żal okrywa nas jak płaszcz
świadomość, że rozmawiać mogliśmy
a zaprzepaściliśmy tak wielki dar
oczy tkwią wciąż w jednym punkcie
i powtarzamy kolejny raz ten sam błąd
nie dajemy szansy innym ludziom
by stworzyć mogli z nami domek z kart
pokurczeni jesteśmy w sobie
upakowani w ciałach
choć wierzę, że ma to jakiś cel
minimalni cieleśnie z duchem tytana

#38

Gepetto wziął mnie za rękę
przeprowadził przez życie
pokazał z kim przystawać
i jak tutaj istnieć
wskazał palcem na akwarium
powiedział, że tam żyją ryby
wskazał niebo i ziemię
nazwał je umysłu granicą
wspomniał też o emocjach
jakimi darzyć powinienem ludzi
o relacjach moich z Nim
które niewidzialności dłoń pokryje
prosił bym pamiętał
i szepnął Mu słówko do poduszki
jak wiele mój umysł szlaków tych pozacierał
wiem teraz gdy żyję już sam
nie czuje jego uścisku w mej dłoni
szept też ustał
idę i wspominam, jakby był to sen
czy to na prawdę Ty prowadziłeś mnie?
czasami wątpię w to
chciałbym odnaleźć choć jeden znak
że nasza przyjaźń nie zaginęła
a Ty czekając wypatrujesz jak idę przez świat 

#37

nie bez powodu Nil jest tak ogromny
rzeki ziemskie płyną wartkim prądem łez
egipskie piękności to przecież groby
lecz nie tylko faraonów 
a także ludzi młodych i zniewolonych
w moim sercu mieszka Indianin 
z białym pióropuszem a jego serce
już dawno zrosło się ze sztyletem
on bije kłosem by nauczać pobratymców
otwiera ręce w geście przyjaźni
nie prosi o wiele
chce tylko porozmawiać i dać Ci schronienie
ptak, który dopiero co rozpoczął swój lot
zdjęty został ołowianą kulą
jego skrzydła objęły grunt
jakby w geście pożegnania ukochanej ziemi
istota, której życie odebrano
by kto inny mógł zająć jej miejsce
ewolucjonizm skrapla wszystko krwią
chrzci nas jak kapłan wodą święconą
ludzkość wzrasta na podatnym gruncie
odżywia się szczątkami poprzednich tubylców
jest pasożytnicza bo pochodzi od zwierząt
i choć kły stępione to wciąż spływają jagniąt duszami
w odległej przeszłości 
oddał za mnie życie pewien człowiek
nie znam jego imienia lecz zbudowałem mu pomnik
jest mną a ja staram się by żył miłością
dlatego podaruje mu najwspanialszy prezent
ukocham polny kwiat i nadam dniom i nocom nazwę
wszystko będzie jednym i tym samym
życiem, które już kiedyś widziałem
gdy odwiedzałem w snach Boską wyobraźnię

#35

Nadaję Ci tę ranę
jako Twoje piętno człowieku
będziesz teraz gorszy od innych
ponieważ ona będzie Twoją słabością
będziesz odczuwał ból
kiedykolwiek zadrze o nią
Twoja szata
lecz powrócisz do tej chwili widząc krew
stanie się ona Twoim zbawieniem
gdyż przypomni Ci
o czasie gdy zgrzeszyłeś
i podniosłeś się z grzechu
da Ci stokroć razy więcej
niż jakiekolwiek wspomnienie
w swej ułomności przez nią sprawionej
nie odczujesz radości wśród ziemi
ale spełni ona swoje zadanie
gdy dotrzesz w końcu do właściwej bramy

będzie ona Twoim znakiem pośród czasu
jedynym cudem, którym Cię obdaruje
stanie się grzmiącym rogiem
a wtedy odnajdziesz drogę i przyjdziesz do Mnie